RSS
 

Z zaskoczeniem na okularach.

24 mar

W takie poranki jak ten, odnoszę dziwne wrażenie, że pogoda jest na pilota, a Bóg ma tendencję do zostawiania go gdzie popadnie i siadania na nim przez przypadek.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nadgryźli w transporcie.

09 mar

Karcę się bardzo, biję po złych rączkach, które od wieków nie tknęły klawiatury by zamieścić tu choćby jeden wyraz. Dla wszystkich spragnionych, tudzież stęsknionych: Dzień dobry, jesteśmy z programu Ajm Sory, czy wie Pan/Pani od kogo są te kwiaty?

Z satysfakcją przyznać muszę, że me oczy w stanie naprawczym, zauważyły wczoraj listki na roślinie zwanej – krzakiem. Listki, listeczki, listunie. Ach, w końcu! Zatem już wiosna, Pata dorasta i jest szczęśliwa.

A na mundurze chcę zobaczyć już granatowy sznur. Choć wiem, że będzie ciężko, ale wierzę, że się uda. Wiem, że podołam. I zrobię wszystko bym mogła powiedzieć: Zrobiłam kawał dobrej roboty. Tak, jestem z siebie dumna.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gdy słońce puka do okna.

28 kwi

A więc już są liście i niebo tak niebieskie. I dzieci bawią się na ulicach i krzyczą, a w parkach siedzą sobie grupkami starsze panie, z włosami całkiem białymi, co się błyszczą strasznie w tym wiosennym słońcu. A więc są już liście zielone, na które tak czekałam i które tak ładnie zdobią brzydkie i cuchnące miasto.
A więc chodzę w samej koszuli, bez szalików, bez rękawiczek i wiatr czasem zbyt wielki dmucha mi w uszy.

Ja zakochana wciąż jestem tu i teraz i marzę dniem i nocą. Moje zakochanie to taka udręka, jak kiedyś pisałam niedokończona przyjemność, która bez przerwy o sobie przypomina. Ale żyję sobie tu i teraz i robię to to, to tamto.
Znowu gram, gram bo wtedy nic innego się nie liczy i czasem nawet myślę, że samo granie jest piękniejsze niż to co powstanie.
Po za tym czytam i czytam nałogowo i marzę i marzę równie nałogowo.
A więc jestem tu i teraz, kocham wiosnę i w niej tonę. Jestem zakochana tak fatalnie i banalnie.

Więc jest wiosna, a wraz z nią małe i wielkie szczęścia.
Więc jest wiosna, a wraz z nią małe i wielkie nieszczęścia.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W środku początek.

05 kwi

Świat zaczął się nie od pierwszego dnia, nie od wielkiego wybuchu, ani Ewy, która ugryzła jabłko. Świat zaczął się od koloru zielonego i to wiem na pewno.
Kiedy coś jest nie tak i codzienność w moich oczach to już nie ser królewski, a ewidentnie zwykła gouda, do tego z dziurami, staram się zacząć Świat Na Nowo. Jak wczoraj. Otulam się zielenią i wychodzę. Razem z Kimś Naprawdę Bliskim. Wczoraj wyszłam z Nim. A On ma oczy wyjątkowo bezdenne. I wierzę, albo przynajmniej staram się wierzyć w to, że odnajdę w nich lekarstwo na całe zło świata. Jak podróżnik, w podróżniczej czapeczce, podróżniczych butach i podróżniczych wypiekach na policzkach przemierzam ocean jego oczu. I wstyd się przyznać, ale tonę w nim z miłą chęcią. Moglibyście mnie podtopić, poddusić i pozostawić na dnie. Wręcz poproszę. Chcę umierać z miłości. Tylko w ten sposób. Każdy inny jest dla mnie w tej chwili nie do pomyślenia.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Między szczebelkiem, a schodkiem.

26 mar

Wczoraj czułam się tak, jak podczas tych wieczornych spacerów, kiedy to nagle zatrzymywałam się na środku ulicy, bojąc sie zrobić kolejny krok z obawy, że nastąpię na którąś z tych gołych, wijących się dżdżownic. Czułam się w tedy jak w – nie oszukujmy się – swego rodzaju pułapce. A dlaczego to samo uczucie towarzyszyło mi wczoraj, w ciepły, słoneczny dzień? To wszystko za sprawą pewnego Pana, którego nie ma już wśród nas. Pewnego Pana, z którym sąsiadowałam przez ścianę, przez jedną, jedyną noc. Przez noc, podczas której sąsiadowałam z Martwym Człowiekiem.
Może gdybym poszła za głosem nitrylowo – ratowniczego przeczucia, albo chociaż za namową z wysypujących się z kosza śmieci i wyszła na chwilę na korytarz ten Człowiek by przeżył? Ale nie. Ja szprycowałam się antybiotykiem, opatulona po same brzegi kołdrą, oglądając po raz setny Dzień Świra, zagryzając co raz paluszki, bo słodyczy sie wyrzekłam.
Nie mogłaś wszystkiego przewidzieć, nie zadręczaj się. Takie gdybanie nie wróci mu życia.
Ja jednak utknęłam wówczas jak między tymi okropnymi stworzeniami.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Refleksyjnie też można.

27 sty

Byłoby rzeczą bardzo smutną poświęcenie się czemuś lub komuś pomijając w tym wszystkim siebie samego, bądź co bądź człowieka, któremu należy się tyle samo co każdemu innemu istnieniu.
Człowiek będąc w stanie głębokiego użalania się nad swoim życiem, wciąż dreptania po tych samych, a może jeszcze bardziej dręczących zmartwieniach, nigdy nie będzie mógł w pełni uszczęśliwić drugiej osoby. Nieszczęście widać w oczach. Nieszczęście widać, w każdym geście i mimice twarzy.
Zawsze uważałam, że myśląc o tym co dobre dla mnie okażę się nie małym egoizmem. Myliłam egoizm z tym co naprawdę należy się tak samo mnie jak i każdemu.
Myliłam to kim naprawdę jestem, z tym jaka powinnam być.

A teraz…
Już dawno nie czułam się tak przepełniona zrozumieniem dla samej siebie.
Poukładałam sobie marzenia, wyobraźnię i wymyślne historię na jedną stronę a na drugiej położyłam logiczną mnie i tą, która ma cel. Zazwyczaj nie chodzę po ziemi. Ale kto powiedział, że ziemia zabija marzenia?

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czuję, że pada deszcz.

29 paź

Nie wiem, nie wiem. Minął miesiąc, a nic się nie zmieniło. Plan tygodnia dalej zabójczy, ale przestaje mnie on bawić, przestaję na niego reagować emocjonalnie; teraz tylko zastanawiam się, już na zimno, czy to, co planuję jest możliwe. Jest, na pewno jest, wmawiam sobie, bo jeśli mi się nie uda, to nikt tego nie naprawi. Świadomość odpowiedzialności za własne decyzje ciąży mi coraz bardziej.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Klawiatura dzwoni, że niby pobudka.

12 paź

Siedząc sobie, w gwiazdy patrząc, stojąc w autobusie błyskotliwe myśli, ciekawe hasła i anegdoty hulają w mej pustej głowie, a jak siadam przed monitorem to mam po prostu p r o b l e m.

Szkoła? Przykro mi, ale nie mogę i nie potrafię się przyzwyczaić do nowego systemu, do mojego nowego trwania i bytowania. Od początku września ani razu się nie wyspałam, wydaje mi się, że nie mam czasu na nic innego niż lekcje, ewentualnie spotkanie w tzw. między czasie. Dlaczego więc moje pierwsze oceny są – jak ja to mówię – daleko odbiegające od ideału? Jakoś mnie to nie dołuje i dołuje zarazem… ou, źle się z tym żyje. MPK to śmieszna sprawa, zwłaszcza, że obfituje w wiele ciekawych zdarzeń, więc z gruncie rzeczy lubię podróżować tym środkiem transportu. O poranku tradycyjnie jestem prawie spóźniona na autobus, więc podążam ku nim z zawrotną prędkością. Z wielkim zadowoleniem natomiast przesypiałabym cały dzień. Niestety, tak się nie zdarza, a z perspektywy czasu stwierdzam, że „szkoda”.

..i takie gadanie mózg mi tyra, przeważnie popołudniami, kiedy to mija radosna euforia po kolejnym udanym dniu. Z drugiej strony większe dzbany ode mnie już sobie radziły z nauką, jakoś ciągną, więc nie może być tak tragicznie, prawda? Czas się przyzwyczaić do ludzi – część (dzięki Bogu część mniejsza) mojej nowej klasy na pierwszy rzut oka ma porażającą wiedzę na wiele różnych tematów i takie ciekawe zainteresowania, że aż och ach. A mnie wszystko z głowy wyleciało i czuję się jak przygłup.

Nie podoba mi się, że Tak Wiele straciłam. Przecieka przez palce. Chyba skoczę do Tesco i pojeżdżę na taczce. To mi dobrze zrobi.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Do miski przesiewając myśli.

11 sie

Poruszona własnym niedbalstwem chwytam w końcu za klawiaturę. Refleks godny mrocznego R!, no doprawdy.
Jakiś czas temu wróciłam z obozu. Obozu w Przerwankach, w pięknym miejscu na Mazurach. Już w trakcie miało się do tej całej sytuacji wiele do życzenia. Niekończąca się pionierka i dość ubogi widmowy program dawał się już we znaki. Rejs po Mamrach i wędrówki – te programowe rzeczy wspominam najmilej. Być może dlatego, że tylko takie były.
Przyznam szczerze, że zabrakło mi, na tym obozie, takiego harcerskiego ducha i tej przygodny. Jednak także wiele Przerwankom zawdzięczam. Jako iż cały hufiec był zgromadzony w jednym miejscu integracja z innymi drużynami (nie tylko szczepowymi) miała fundamentalny wpływ na rozwój późniejszych wydarzeń, zawarcia nowych i umocnienia starych przyjaźni.
Po raz kolejny również utwierdziłam się w tym, że nie w ilości, lecz w jakości siła. Choć Widmo było jedną z mniej licznych drużyn, to więzi jaka powstała między nami naprawdę można pozazdrościć. Czułam, że w końcu jesteśmy drużyną. Pachniało braterstwem, które utrzymuje się po dzień dzisiejszy.
Teraz z perspektywy tych dwóch tygodni od powrotu nie zauważam tego, co było nie tak. Mam przed oczami najlepsze wspomnienia, najlepsze dźwięki gitar, najcudowniejsze świstakowe rodziny, najwygodniejsze Łoże Rozpusty, najśmieszniejsze teksty i zabawy, a przede wszystkim najwspanialszych pod słońcem Przyjaciół, którzy pomogli w najcięższej chwili.
Bo kocham to co robię, kocham to gdzie jestem i kocham Tych, którzy są bez względu na wszystko.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Chodził kowal w koło kuźni.

24 cze

Świat zaskakuje mnie z dnia na dzień. No, może nie tyle świat, co poszczególne osoby na nim się znajdujące. Ci, którzy nie powinni nawet patrzeć, mówią Chcę!, a ci, którzy chcieć powinni, nie mają ochoty nawet spojrzeć.
Powoli zaczynam się w tym wszystkim gubić, co szczególnie nie przyprawia mnie w stan błogości.
Konspiracja trwa. Plebs wszczyna bunt. I dziękuję za to bardzo pewnej Pani. Pani, która z dnia na dzień znaczy więcej.
Wielkimi krokami zbliża się obóz, w związku z tym zwaliło się na mnie, trochę więcej niż oczekiwałam, papierkowej roboty. I siłą rzeczy wracają wspomnienia z poprzedniego. Rzekłabym nawet, że nagminnie. To również wzbudza we mnie irytację i pogłębia kołomyję w głowie.
Marzy mi się trochę spokoju.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS